Recenzja laptopa gamingowego Lenovo Legion 7

Ten wpis możecie śmiało nazwać testem sceptyka, Lenovo Legion 7 15IMH05 to mój pierwszy kupiony laptop PC. Nie liczę netbooka Asusa w 2009 roku, bo nawet nie zobaczył Windows dostając od razu pigułę Hackintosha.

Po co mi laptop z Windows.

Niestety jest tak, że nie wszystko co potrzebuję jest na MacOSa. Oczywiście jest Wine, Parallels etc. ale im bardziej potrzebuję w tym czymś windowsowym wydajności tym mniej takie atrapy zdają egzamin.

Dlaczego nie Macbook z M1

Po pierwsze, po niedługo juz prawie 30 latach z Apple nauczyłem się pomijać pierwszą generację ich nowych produktów. Przestałem być mentalnie łykającym bezkrytycznie użytkownikiem jakieś 16 lat temu, prawdę mówiąc przy kolejnym kupowanym laptopie Apple (iBook G4/800, ok. 2003/2004 roku. Laptop ten znany był z pękającej w pajęczynkę obudowy oraz… programu wymiany płyt głównych z powodu wadliwej karty graficznej. Co prawda wymieniono mi wtedy płytę główną w ramach programu Apple, natomiast brak zaufania pozostał. Przestałem kupować nowe produkty z wprowadzanych serii.

Procesory M1 mają bardzo fajne wyniki w testach oderwanych od rzeczywistości, natomiast niestety – nie jest to jeszcze w pełni natywne i zoptymalizowane rozwiązanie w zakresie w jakim ja oczekuję braku niespodzianek. Do prostego użytkowania typu strony www, rzeczy biurowe etc. raczej nie będzie nic, co może nam zrobić psikusa (chodziaż po aktualizacji do Big Sur mojego znajomego doszedłem do wniosku, że Apple zrobił właśnie w tym zakresie woltę na poziomie f*ckupów Windows).

Czego szukałem

Postawiłem sobie pewne wymogi minimalne oraz budżet w jakim chciałem się zmieścić. Ani jedno ani drugie nie specjalnie się udało.

Budżet

Początkowo zakładałem budżet do 6000 zł. Byłem w stanie zadowolić się mniejszym dyskiem SSD (512GB) i mniejszą pamięcią 16GB, ale w założeniach finalna maszyna miała dostać 32GB i przynajmniej 1,5TB przestrzeni na dyskach (dwóch).

Po pierwsze procesor

Ponieważ komputer miał mi w założeniach służyć do renderów i innych przeliczeniowych operacji “w terenie” myślałem mocno o Ryzenie 7 albo 9. Im dalej w las, tym bardziej wszystko się skomplikowało. Pandemia to zły okres na kupowanie laptopa. Z tygodnia na tydzień ceny wzrosły, część laptopów poprzednich serii zniknęła (bynajmniej nie przeceniona). Plus jak zacząłem czytać wyniki testów wydajnościowych porównujących i7 i Ryzeny 7/9 to nie znalazłem nic, co jednoznacznie przechyliło by szalę na któryś z procesorów. Skończyło się na i7 z dziesiątej serii.

Po drugie karta graficzna – RTX

Karta graficzna była czymś na czym nie chciałem schodzić “w dół” z mojej listy wymogów. W pierwszej fazie rozważałem laptop z kartą 6GB czyli RTX2060 albo GTX 1660. Skończyło się na 2070 z 8GB, zadecydowała paradoksalnie matryca.

Po trzecie ekran

Ekran zdecydowanie matowy w rozmiarze 15″. Nie zależało mi na ekranie z QFHD czy czymkolwiek powyżej 1920×1080, za to chciałem dobre odwzorowanie z zakresu sRGB i dobre odświeżanie. I paradoksalnie te dwa parametry spowodowały, że dokonałem takiego, a nie innego wyboru. Ekran zdeterminował też wybór procesora Intela a nie AMD Ryzen – doszła kwestia dostępności. Skończyło się na matrycy z odświeżaniem 240hZ i przestrzenią 100% sRGB.

dyski NVMe się grzeją

W tych wszystkich poszukiwaniach zwracałem uwage na temperaturę podzespołów. Zaintrygował mnie właśnie Legion 7, w którym dysk NVMe w trakcie pracy nie przekraczał specjalnie 50 stopni. Dysk może bez hiper wydajności, ale porónując go do innych dysków Samsunga wpisałem go na listę “o fajnie”. Pewną trudnością był fakt, że są to tzw. dyski OEM, czyli nie ma ich normalnie w dystrybucji. W normalnej dystrybucji Samsung proponuje kupienie mniejszej albo większej grzałki.

Przy okazji – dwa dyski NMVe stały się dla mnie absolutnym minimum i bezdyskusyjnym wyposażeniem. Jeden na dane, drugi na system i soft.

Fajną opcją wydajnościową jest też możliwość sparowania dysków w RAID 0, ale – dla przypomnienia – to jest tylko wydajność, zero bezpieczeństwa, w przypadku awarii jednego dysku tracimy wszystkie dane.

W tej chwili są to dwa dyski SAMSUNG: MZVLB1T0HBLR-000L2 i MZVLB512HBJQ-000L2. Ich temperatura oscyluje w granicach 44-52 stopni nawet przy kilkugodzinnym renderingu.

32GB RAM

32GB RAM to żaden wypas w dzisiejszych czasach, do renderingów w szczególności. Żebyście mieli świadomość – Unity z prostym projektem plus przeglądarka typu Firefox z kilkoma zakładkami zjadło mi 16GB w moment.

Czemu wspominam o pamięci? Część laptopów z Ryzenem 7 dostała jakiś dziwny limit pamięci z powodu wlutowania (!) jednej kości na płytę. Niestety jest to kość 8GB, więc pozostały slot daje już razem tylko 24GB. Nie umiałem sobie uzasadnić takiego rozwiązania plus – nie bez przyczyny uciekłem z ograniczeń Apple co do rozszerzeń. Niestety parę modeli w ten sposób skreśliłem.

Finalnie w komputerze wylądował zestaw HyperX Impact 32GB (2x16GB) 2933MHz DDR4 CL17.

Obudowa i wykonanie

To okazał się czynnik dość trudny do przeskoczenia – większość modeli gamingowych w moim budżecie jest obrzydliwie plastikowa.

Legion 5 vs Legion 7

Pogoń za aluminiową obudową i ograniczenie w niej plastiku przywiodło mnie z Legion 5, który stał się moim faworytem (o tym dlaczego za chwilę) do modelu wyższego – Legion 7. Ta sama wielkość ekranu, naruszając budżet o 1000 zł dostałem kartę RTX 2070 zamiast RTX 2060 i dużo lepsze wykonanie – i obudowy i lepszą matrycę (100% sRGB i odświeżanie 240hz), ale o tym za chwilę.

Ile trzeba wydać na laptop oczko lepszy niż biznesowy czyli w praktyce celujemy w komputer dla gracza

Po pierwsze – do rzeczy biznesowych wystarczy najprostsza karta graficzna. Oczo wyżej czyli “do grania”. Niestety to jest ten kierunek szukania laptopa – laptopy “dla graczy” mają lepsze karty graficzne. Mają natomiast gorsze wykonanie (obudowa plastikowa i gorsze ekrany graficznie – w sensie pokazywania przestrzeni sRGB). Chłodzenie/wycie wentylatorów jest w standardzie, bo gracze siędzą w słuchawkach i mają “wywalone” na odłosy z komputera. Nie ma w nich subtelności kształtów, cienkich obudów, za to mają lepsze procesory i karty graficzne.

Jakie komputery rozważałem

Praktycznie do końca rozważałem najnocniejszą wersję MacbookPro z M1 i niestety tylko 16GB RAM. Brak drugiego dysku w środku spowodował, że odpuściłem Apple (niepewność z M1 dolała oliwy do ognia).

Na placu boju zostały PCty. Thinkpady mają świetną renomę, ale to bardziej biznesowe laptopy. Asus ma dwie-trzy fajne serie dla graczy i mocno rozważałem ASUS ROG Zephyrus G15 GA502IV z Ryzenem 7 4800HS.

Laptop do 4000 zł

W tej cenie (na pierwszy rzut oka) nie znalazłem nic sensownego w kryteriach procesora i karty graficznej. Pierwszy sensowny pułap to raczej zakres 4000-5000 zł. Chyba, że Wasza poprzeczka może być na wysokości 8GB RAM Ryzen 5 4600H i GTX 1650/1050TiGTX z 4GB pamięci graficznej. Takie wymogi spełni np. Legion 5 15ARH05. Jednak takiego komputera nie rozbudujemy bardziej niż do 16GB RAM i sumując dalsze koszty (brak systemu Windows), jego cena wynikowa będzie bliższa 4000 zł niż startej cenie 3200 zł w sklepie. I tak bym to chyba zamknął – karty graficzne do 4GB, procesor Ryzen 5 – to maksimum co do 4000 zł znajdziemy w laptopach gamingowych przy założeniu kompletu do 4000 zł (16GB RAM, system operacyjny).

Mając tylko 4000 zł kupiłbym konkretnie Legion 5 z AMD Ryzen 5 4600H, RTX 2060 (6GB!), 16GB RAM i dyskiem 512GB. Kilka takich ofert za 3999 zł widziałem w momencie pisania tego artykułu. Minus tego konkretnie komputera to brak systemu operacyjnego. Ale jest to maksimum co można w tych pieniądzach sensownie kupić. Druga opcja – z przeciwwagą na procesor – to taka sama kwota i Legion 5 z i7 10750H /2.6, 8GB RAM, 1TB SSD, niestety w tym zestawie dostaniemy tylko kartę GTX1650 (4GB RAM).

Aktualizacja:

za 3800 zł pojawił się w x-kom Legion 5-15 z AMD Ryzen 7 4800H, RTX 2060, 8GB RAM i dyskiem 512GB. To bardzo bardzo sensowna oferta – na tyle sensowna, że zdecydowaliśmy się go kupić synowi. Po dołożeniu RAMu (został mi z Legiona 7) i drugiego dysku – SSD 1TB Samsung EVO860 stał się to bardzo fajny komputer, więcej szczegółów opiszę w osobnej recenzji.

Laptop do 5000 zł

W tym przedziale cenowym jeszcze uda Wam się dostać Legion 5 z procesorem Ryzen 7 albo Intel i7 10tej generacji i matrycą 60/120/144/240hz (generalnie zwróćcie uwagę na model matrycy 144hz w laptopach nie tylko Lenovo – w jednej z wersji ma fatalną reprodukcję przestrzeni sRGB, zdarza się też nieudana wersja 120hz – obie mają ok. 58% przestrzeni sRGB – paradoksalnie pomimo słabej ilości nitsów wersja 60hz wypada od nich lepiej). Temat matryc wymaga trochę więcej uwagi, więc wrócę do niego w bardziej szczegółowy sposób osobnym postem. Zwróćcie uwagę, że Legiony z AMD mogą mieć inne modele matryc niż wersje z Intelem pomimo, że będą miały te same odświeżania. To przedziwna polityka producentów.

Jeżeli chodzi o kartę graficzną to zaczyna być wybór w kartach 6GB, zarówno GTX1660 jak i RTX2060.

Hitem w tych pieniądzach jest dla mnie Legion 5 z Ryzen 7, 8GB RAM, 512GB, RTX2060 i matrycą 120Hz za 4148 zł. Pozostaje pytanie jaka matryca z tych 120hz się Wam w tym trafi oraz czy akurat w tym Legion 5 traficie 60 czy 80Wh akumulator.

Do tego Lenovo 5* na start dokładamy tylko RAM i system – mieszcząc się w 5000 zł a startując z pułapu kwoty 4148 zł za komputer w powyższej konfiguracji.

Paradoksalnie w tych kwotach znajdziecie też wersje z gorszymi kartami (GTX1650ti) ale z większą ilością RAM na start. Dla zobrazowania tematu rozszerzenia pamięci RAM – 16GB to okolice 300 zł, 32GB markowe to ok. 700 zł. Karty graficznej za to nie zmienimy 🙂

Laptop do 6000 zł

W tym budżecie szukałem komputera dla siebie. Jakie komputery i modele rozważałem:

ASUS Rog Zephyrus G15 GA502IV (5999 zł)
(RTX2060, 16GB, Ryzen 7 4800HS, 512GB, Windows 10 plus identyczny konfig ale na i7 10tej generacji)

MSI GL65 Leopard 10SFR-622XPL (6099 zł)
(RTX2070, 8GB, i7-10750H, 512GB, brak systemu)

Lenovo Legion 5i-15 (5350 zł)
(RTX2060 32GB Ryzen 7 4800HS 512GB 144Hz bez systemu)

ASUS TUF A15 FA506IV (5899 zł)
(RTX2060 16GB Ryzen 7 4800HS 512GB 144hz Windows 10)

Z tych czterech komputerów zaczęła mi się kształtować jakaś wizja tego co chcę kupić. ASUS TUF i ROG Zephyrus to bliźniaki i cenowo i parametrami procesorów i kart graficznych. Różne wzornictwo i wykonanie – mi bliżej było do Zephyrusa. Stówę droższy MSI Leopard miał lepszą kartę graficzną i – w tym momencie zakiełkowały mi wątpliwości w poniższych kwestiach:

RAM – komputery z Ryzen 7 były opisywane jako rozszerzalne do 24GB z wlutowaną jedną kością 8GB RAM i tylko jednym slotem na rozszerzenie pamięci. Z drugiej strony kolega mi raportował posiadanie Legion 5 z Ryzenem i 32GB RAMu, ale widocznie poprzednia generacja płyt głównych (wnioskuję po poprzedniej generacji procesorów) miała inaczej to rozwiązane. Czyli lekki zonk z planu 32GB?

karta graficzna – zaczął mi rosnąć apetyt, ten MSI Leopard tak namieszał, dodatkowo miał jeszcze jeden atut pt. do 64GB pamięci RAM (na Ryzenie 7 4800HS). I tutaj odpadają Legion 5 oraz ASUS TUF – nie było w Polsce konfigu z mocniejszą karta graficzną niż RTX2060.

obudowa i grzanie się laptopa – cały czas z tyłu głowy miałem plastiki komputerów gamingowych

matryca – potworny bajzel oznaczeń, modeli trzech generacji (240/300/500 nitsów plus cztery częstotliwości odświeżania 60/120/144/240hz). Część matryc ma 100% przestrzeni Adobe sRGB, inne tylko 52-58%. Różnica dość spora. Np. MSI Leopard w tej konfiguracji miał matrycę 144hz. Tylko niestety akurat ta wersja matrycy ma tylko 53% tylko sRGB. Podobnie słabo wypadł z tej listy ASUS TUF – również matryca 144hz i tylko 55% sRGB. Tutaj pozornie bezpiecznym wyborem był ASUS ROG Zephyrus z matrycą 240hz mającą 98% sRGB, ale mającą też sporo zniekształceń i nierówności oświetlenia patrii obrazu. Legion 5 ma kilka matryc, niestety trzeba posługiwać się albo oznaczeniami producenta albo numerów podzesposłów – na pewno do Legion 7 model 2020 trafiła dobra matryca 144hz o oznaczeniu BOE NV156FHM-NY5 (BOE08EA) ma prawie 100% przestrzeni sRGB. Matryca z kolei jaka trafiła do mojego Legiona to AUO048E 240hz – podobnie prawie 100% przestrzeni sRGB.

W zasadzie z listy został tylko ASUS Zephyrus z górną pokrywą oraz szkieletem magnezowym. Tyle, że Zephyrus z konfiguracją 16GB/RTX2070 i matrycą 240hz przekraczał 7000 zł z woltą max 24GB pamięci.

Jedną z lepszych opcji – niestety w Polsce niedostępną jest ASUS ROG Zephyrus G14. Polecam się nim zainteresować – bo to bardzo fajna konstrukcja i cenowo wypada też bardzo dobrze – dopisując do tego zadziwiającą inne modele wydajność mamy coś naprawdę wartego uwagi.

I wtedy wchodzi prawie cały w aluminium Legion 7 15IMH05 z RTX 2070

Cena bazowa to prawie 7000 zł za komputer z RTX2070, i7 10 generacji (nie było tej konfiguracji z Ryzenem 7 w Polsce, znalazłem w zapowiedziach Ryzen’a 9, ale brak danych nat temat wydajności, żarcia prądu oraz grzania się skierował mnie do “matki procesorów” czyli Intela), 16GB RAM, 512GB i brakiem systemu. To oznacza, że do finalnej konfiguracji doszło 700 zł (pamięć 32GB), kolejne 700 zł dysk NVMe 1TB plus koszt systemu – mi udało się przenieść z innego komputera, który poszedł na “hackintosha”. Finalna konfiguracja zamknęła się w 8400 zł, ale tylko dzięki temu, że udało mi się przenieść licencję Windows 10. Inaczej kolejne kilkaset złotych do dołożenia (akurat tego konfigu, który kupowałem nie było z dołączonym Windows 10).

Weźcie pod uwagę, że wynikowe moje decyzje to też efekt braku pewnych konfiguracji laptoów na rynku polskim i rosnące ceny laptopów przez zdalną pracę w okresie pandemii.

Zdecydowanie mogłoby to wyjść taniej gdybym pozostał przy najlepszym konfigu vs cena czyli 4148 zł za Legion 5 z RTX2060 i 8GB RAM (paradoksalnie – przy takiej konfiguracji dokupienie 32GB jest najbardziej opłacalne).

Jak widzicie – z planu do 6000 zł nici, ale komputer finalnie ma wszystko co chciałem początkowo, a nawet nieco więcej. Zapłaciłem oczywiście więcej.

Dlaczego nie RTX2080? W testach różnica w wydajności była o połowę mniejsza niż proporcjonalnie różnica w cenie. Doszedł do tego fakt, że RTX2080 grzeje się bardziej.

Paradoksalnie – “dlaczego nie x” – w momencie, gdy kupowałem swojego Legiona w MediaMarkt można było kupić ASUS TUF 17″ z RTX3070 za ok. 7500 zł. Tylko – ani wykonanie TUFa, ani rozmiar 17″ (miałem takiego Macbookpro wieki temu) nie było koniec końców moim wyborem. Paradoks polega na tym, że cena regularna (katalogowa) mojego Legiona to 9299 zł. WTF?!

Uwaga na ekran i odświeżanie

W przypadku Lenovo Legion (ale też innych komputerów) zwróćcie uwagę na odświeżanie ekranu i poniekąd powiązane z tym operowanie przestrzenią barwną.

Lenovo Legion występuje w serii z 2020 roku z czterema modelami odświeżania matryc – 60hz, 120hz, 144hz i 240hz oraz w sumie trzema generacjami matryc pod względem ilości nitsów. W 2021 roku dochodzi nam matryca 165hz a znikają poprzednie matryce.

Komputery w sprzedaży internetowej różnych marek są często błędnie określane, opisywane i potrafią być w sklepie w jednej cenie pomimo różnych parametrów np. ekranu. Koniecznie dzwońcie do sklepu i pytajcie.

Zdecydowanie najgorszy pod względem przestrzeni barwnej jest ekran z odświeżaniem… 144hz oraz stara generacja 120hz. To trochę zaskakujące – ale niestety tak jest. Taki jest ekran w budżetowych ASUSach gamingowych, wspomnianym MSI Leopard, jeżeli zamierzacie używać tego laptopa w czymkolwiek poza graniem gry, to warto o tym pomyśleć przy zakupie. Pomiędzy 60hz a 120hz na ekranie 15″ różnica odświeżania jest pomijalna, więc jeżeli już będziecie kupować laptopa ze starszą matrycą to zwróćcie na to uwagę – ja o mały włos nie kupiłem modelu z matrycą 144hz z tą niezbyt fajną matrycą. Ale powtarzam – jeżeli Wam komputer ma służyć głównie do rozrywki, grania, oglądania filmów na wyjeździe, to te braki w przestrzeni barwnej będą pomijalne.

Dwa tygodnie z Legionem 7i – co w nim lubię

Z komputera jestem bardzo zadowolony – uczestniczył ze mną w Globalgamejam 2021 – w praktyce chodząc 48h nonstop, co prawda nie jako maszyna do renderów i buildów, ale był to dobry test jego chłodzenia i grzania się. Rendery z Blendera i buildy z Unity jadą bez ksztuszenia się.

PS. naklejka z Gearów nie była w zestawie, ale czekała na ten komputer 🙂

Ekran jest bardzo dobry

Ekran jest moją nagrodą za dwa dni klikania i analizowania recenzji i parametrów jakie można znaleźć w internecie. Zdjęcia i renderingi wyglądają bardzo dobrze, nawet bez kalibracji – porównywany do Eizo 24″ które mam do komputera stacjonarnego – wygląda to bardzo, bardzo dobrze. A to tylko laptop. W grach – bardzo szybka reakcja.

15.6 cali
1920×1080 (FHD)
IPS, matowa, 500 nitsów (!)
240Hz odświeżanie
Dolby Vision HDR400
NVIDIA G-Sync
100% sRGB
Anti-glare (rzeczywiście daje radę pod słońce)

Dyskoteka RGB z iCue

Lenovo Legion posiada wbudowane oświetlenie RGB – oddzielnie sterowane jeżeli chodzi i tył komputera, obramowanie boczne oraz samą klawiaturę. Dość stylowo wygląda świecący się element logo Legion na klapie komputera. Niestety poza bajerami jest to coś co suma sumarum wpisuje się wg mnie w wady tego komputera.

Lenovo Vantage

Wg mnie niezbędnik do paru ustawień do których nie będziecie mieli inaczej dostępu. Kilka screenów poniżej pokaże Wam do czego zyskujecie dostęp. Wg mnie warto, ale bez toolbara (żre zasoby – nie wiem kto ten soft pisze, ale czasy programistów skończyły się chyba na komputerach 8bitowych – mam wrażenie, jakby oprogramowanie w tym sterowniki pisał ktoś w BASICu doklejając przy okazji 10 tys. linijek nie uruchamianego nigdy kodu, który ma za zadanie tylko zająć pamięć).

Pomimo tego wszystkiego – w systemie brakuje kompletnych ustawień do wbudowanej kamery, ale o tym później.

Porty rozszerzeń

Po lewej stronie znajdziemy USB-C i Thunderbolta oraz czteropolowe gniazdo minijack (słuchawki i mikrofon), po prawej jedno gniazdo USB-A, natomiast tył kryje pozostałe gniazda – Kensington lock, zasilania, HDMI, Ethernet oraz dwa porty USB.

Porty poza trzema portami USB i gniazdem słuchawkowo-mikrofonowym są z tyłu komputera, w sumie dość logiczne.

Bezprzewodowo

Legion 7 wyposażono w karty standardu Wifi 6 i BT 5. Wszystko pięknie śmiga, tylko teraz czas na zmianę routera 🙂

Dźwięk

Rozczaruję Was, używam słuchawek. Pisząc ten tekst celowo odpaliłem te 2W głośniki – brzmi fajnie, równo, czytelnie. I tyle – wolę słuchawki. Nawet jeżeli te głośniki i system dźwięku w Legion 7 ma Dolby Atmos.

Szum wiatraków

Na ten moment moje główne ciśnięcie tego laptopa to równoległe do stacjonarnego komputera rendery z Blendera i buildy z Unity. Trochę szumi, ale zdecydowanie nie jest to dramatycznie głośne i wydmuchiwane powietrze nie parzy mnie. Komputer nagrzewa się równomiernie – procentuje tutaj aluminiowa obudowa, dystrybucja ciepła i dobry układ chłodzenia w jaki wyposażono Legion 7. Sterowanie możemy ogarnąć w Lenovo Q Control 3.0 – Fn-Q przełącza pomiędzy trzema trybami pracy wentylatorów i systemu chłodzenia, a dodatkowe ustawienia są możliwe jeszcze w Lenovo Vantage.

Myślę, że jest to też suma dobrze dobranych dysków NVMe, ponieważ nie dokładają zbyt wiele do temperatury wewnątrz komputera.

Laptop czyli praca na baterii

Bateria (80Wh) działa przyzwoicie jak na komputer z Intelem i7 i kartą RTX 2070. Po powyłączaniu złodziei prądu (iCue i podświetlanie) doszedłem do ok. 8h przeglądania stron www i odtwarzania filmów na Youtube. W ślepym teście odtwarzania filmu w pętli widziałem wyniki na poziomie 8:30h, uważam, że jest to możliwe – szczególnie przy wyłączeniu BT i Wifi.

Klawiatura z blokiem numerycznym

Nie, że jakoś bardzo mi na tym zależało, ale – jest to spora wygoda do wbijania danych.

Klawiatura ma przyjemny klik, ale nie będę ukrywał, że w porównaniu do nawet starszej klawiatury alu USB Apple wypada ona dość topornie.

Blokowana fizycznie (zasłaniana) kamera

Zdziwiłem się tym rozwiązaniem, ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi się ono podoba.

24 miesiące gwarancji

Miłe zaskoczenie z gwarancją w przypadku zakupu na firmę – byłem przekonany, że będzie to tylko 12 miesięcy – a tutaj zaskoczenie – 24 miesiące.

Wykonanie

Zdecydowanie widzę różnicę wykonania w stosunku do plastigowych gamingowych laptopów jakie przeważają w ofercie. Komputer wygląda solidnie, patrząc na jego kształty “wsi nie ma”.

Czego nie lubię w Lenovo Legion 7i

Trackpad jest przesunięty wzdlędem obudowy w lewo. Rozumiem, że jest to podyktowane obniżoną pozycją klawiszy kursora i chęcią środkowania trackpada względem bloku alfanumerycznego klawiszy. Tylko trackpad jest w ten sposób wygodny jedynie, gdy trzymamy ręce nad klawiszami alfanumerycznymi wyłączając przestrzeń z blokiem klawiszy numerycznych. Notorycznie klikam w miejscu na prawy przycisk, gdy chcę kliknąć lewym przyciskiem trackpada – ale może się przyzwyczaję.

Czarnobiały obraz z kamery. Pierwsze odpalenie testowe kamery nastąpiło w dzień przy dobrym oświetleniu – wszystko wyglądało ok. Potem nastąpił zonk – nagrywaliśmy podcast Hackroom122 – więc obraz tak średnio istotny – ale z niewiadomego powodu moja kamera generowała obraz… czarnobiały. Z pomocą przyszedł internet – w przypadku braku dobrego oświetlenia camera przełącza się automatycznie w tryb czarnobiały – no fajnie, ale niestety ja nie mam nad tym kontroli.

update: tak mi się wydawało do momentu, gdy wchodząc w ustawienia Skype kliknąłem na ustawienia kamery – i uśmiech wrócił mi na twarz – tam są te brakujące ustawienia wbudowanej kamery:

Zatrzaski spodu obudowy. Suma sumarum nie lubię sposobu otwierania spodu obudowy, ale ponieważ nie zamierzam na razie tam zaglądać, to nie stanowi to dla mnie jakiegoś dramatu. Do otwierania oprócz wkrętaka o dość małej i ostrej końcówce używam dwóch grubości kostek gitarowych, których mam na szczęście zapasu na jakieś 3-4 życia. Wracając do zatrzasków – szczególnie te boczne są problematyczne, dwukrotne otwieranie komputera było pod skrzykłami stresu pt. połamię zatrzaski czy nie? Boczki wylotów powietrza są plastikowe, natomiast cały spód jest aluminiowy – sposób zatrzaskiwania jest solidny, niestety demontaż wymaga wyczucia i nie przesadzenia z siłą. Dodam do tego “palcowanie” się anodyzowanej obudowy.

Zło i drenaż baterii. Aplikacja Corsair’a (iCue) do kontroli podświetlenia RGB to porażka – robią tylko drenaż baterii – z 8h pracy laptopa na baterii (przeglądanie stron, muzyka etc.) robi się 2h. Odinstalować, wyrzucić, zapomnieć. Nawet ta dyskoteka różnych układów świecenia klawiszy i podświetlania obudowy komputera nie jest warta 3/4 wydajności baterii.

Brak slotu na kartę SD. Tak wiem, są czytniki na USB, ale przyzwyczaiłem się, że nie muszę ich z sobą wozić.

Kupić – nie kupić

Jestem zadowolny z zakupu i śmiało mogę Wam ten komputer polecić.

Cyberpunka jeszcze nie uruchamiałem, ale wg danych z sieci do 50klatek w FHD i wysokich ustawieniach powinienem dostać. Ciekawe czy będzie wtedy głośniej niż przy starcie odrzutowca 😉

Sumując – polecam. Mam nadzieję, że moje przemyślenia pomogą Ci w przy zakupie laptopa, nawet innego modelu. Jak wspomniałem – przy mniejszym budżecie są też bardzo dobre opcje.

A na koniec moje ulubione zdjęcie dyskoteki Legiona “slightly out of focus”.

Recenzja laptopa gamingowego Lenovo Legion 7
solidna konstrukcja i parametry
metalowa obudowa i szkielet oraz bardzo przyzwoite parametry.
Wasza opinia1 Vote
9.6
10